środa, 23 lipca 2014

Husiu, husiuu..

Hej.

Więc... Przepraszam za moją nieobecność, ale ten czas za szybko leci...
 Przyjechała do mnie Iza (pozdrawiam jeśli to czytasz xD) i od niedzieli wybieramy się na zdjęcia.. No właśnie.

 Ale w poniedziałek, (zaraz po weselu) wciąż niepozbierana po śmierci Miaukota [*] w celu zajęcia się czymś innym, a nie tylko płakaniem za nim wybrałam się na zdjęcia. Tylko ja, aparat i...
 
MOJE FERRARI.


 --- Taak, w okolicach tej miejscowości właśnie byłam..
 -- Aha! I na sesję wzięłam aparat rodziców.
 -- Wydaje mi się, czy mój aparat  robi lepsze zdjęcia? 



 -- ZA DUŻO ZDJĘĆ Z TEJ PERSPEKTYWY, ZA DUŻO!







 -- Nie umiem ująć tej perspektywy :(








Przydała mi się taka godzinna sesja. Choć na chwilę wtedy zapomniałam o Nim..

2 komentarze:

  1. Miał kot umarł???
    Jak to się stało? ??
    Olaf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety..
      Pojechaliśmy na wesele..
      Został niestety z Wrocławiem..
      I Tymek wziął go na karuzele Toto go zaatakował, no...

      Usuń